Select Language

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pouczające. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pouczające. Pokaż wszystkie posty

29 marca 2015

Olivier i zeszyt z marzeniami

Sally Nicholls


„Bo marzyć znaczy żyć!”

Jeżeli spodobała się Wam książka Éric- Emmanuel Schmitta o małym Oskarze to oznacza, że książka, którą dzisiaj opiszę również przypadnie Wam do gustu. Choć „Oskar i pani Róża” i „Olivier i zeszyt z marzeniami” są to dzieła dwóch różnych autorów to są ze sobą minimalnie powiązane, ponieważ Olivierowi większość czytelników nadało miano ,,starszego kolegi Oskara”.

Olivier ma jedenaście lat i jest bardzo ciekawym chłopcem. Chciałby wiedzieć dosłownie wszystko. Wszystko o: sterowcach, naukowcach, duchach, a nawet… jak to jest kiedy całuje się dziewczynę. Olivier choruje na białaczkę i jedynie marzenia odciągają jego myśli od nieuleczalnej choroby. Chłopiec chciałby spełnić je wszystkie, lecz jest jeden problem: „czy zdąży?”.

Gdybym tak chciała określić tę książkę tylko za pomocą jednego słowa, nie dałabym rady. To zadanie jest po prostu niewykonalne. Piękne, mądre, wzruszające, pouczające, zabawne, melancholijne – te wszystkie określenia pasują do książki Sally Nicholls i są one w stu procentach trafne. Więc po przeczytaniu tej książki nie będziecie mogli stwierdzić co dokładnie czujecie, bo jak można nazwać plątaninę wrażeń, które nie mają ze sobą nic wspólnego?

Jedno łączy mnie z Olivierem. Marzenia, oboje kochamy marzyć. Jakby wyglądało nasze życzeń bez marzeń, gdybyśmy trzymali naszą wyobraźnię na krótkiej smyczy? Marzenia to jedyne szczęście w smutku. One nic nie kosztują, każdego na nie stać, a sprawiają, że życie jest bardziej kolorowe. Jedna rzecz mi się bardzo podoba, a mianowicie: kupując książkę Sally Nicholls wpiera się Fundację Mam Marzenie. I to jest piękne.

Dla kogo jest ta książka? Wydaje mi się, że dla każdego, choć w większym stopniu bardziej dla młodzieży i dorosłych. Małe dzieci nie znalazłyby w niej nic „cennego”, a Ci trochę starsi – już tak. Ale tak ogólnie rzecz biorąc: polecam tą książkę całym sercem wszystkim!


„LISTA NR. 11. CO CHCIAŁBYM, ŻEBY NASTĄPIŁO PO MOJEJ ŚMIERCI:

1. Na pogrzebie ma być wesoło. Nikt nie powinien przyjść ubrany na czarno. I chcę, żebyście opowiadali wesołe historie na mój temat, a nie smutne.

2. Każdy może przeczytać moją książkę. To żadna tajemnica.

3. Powinniście rozdać większość moich rzeczy. Trochę możecie sobie zostawić, ale nie wszystkie.

4. Ella powinna dostać mój pokój, bo jest większy niż jej.

5. Może też zatrzymać mój rower i Playstation.

6. Możecie być trochę smutni, ale nie bardzo smutni. Jeżeli zawsze będzie Wam smutno na myśl o mnie, to co to będą za wspomnienia?”


23 marca 2015

Oskar i pani Róża

Éric – Emmanuel Schmitt


„Tylko Bóg ma prawo mnie budzić”

Za dokładnie dwanaście dni będę siedziała w autokarze i wracała ze szkołą z dwudniowej wycieczki. Niby tylko dwanaście dni, niecałe dwa tygodnie, a tak dużo może się zmienić. Wystarczy jedno wydarzenie, a wszystko momentalnie się zmienia. Dzisiaj przybliżę Wam historię pewnego chłopczyka, którego życie miało się skończyć waśnie za te „tylko dwanaście dni”.

Mowa tutaj oczywiście o książce Érica - Emmanuela Schmitta pod tytułem „Oskar i pani Róża”, która zdobyła całe moje serce, choć ma zaledwie 70 stron. Opowiada ona o dzieciństwie. Opowiada ona o życiu, które powoli wygasa. Opowiada ona o śmierci i to jednej z tych najbardziej wstrząsających, bo o śmierci dziecka.

Dziesięcioletni Oskar potajemnie dowiaduje się, że nic nie jest w stanie go wyleczyć i, że prawdopodobnie jego życie niedługo dobiegnie kresu. Nie rozumie swoich rodziców, którzy za wszelką cenę chcą utrzymać tą wiadomość w tajemnicy przed nim. Nie może pojąć, dlaczego, każdy unika rozmów na temat śmierci. Jedyną osobą, która się tego nie boi jest ciocia Róża, była zapaśniczka. To właśnie ona przekonuje Oscara, że warto jest rozmawiać z Bogiem, bo on zawsze nas wysłucha.

„Oskar i pani Róża” jest to książka napisana prostym i łatwym dla dzieci stylem, a mimo to ukryte są w niej ogromne i piękne przemyślenia dotycząca życie i śmierci. Czytając tą książkę, Schmitt cichaczem zmusza nas do refleksji, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Za to należy się mu ogromny plus!

A co mnie w tej książce uwiodło? Właściwie wszystko. Podoba mi się to, jak Éric – Emmanuel Schmitt ukazał dzieciństwo. Wszystko wydaje się być takie nieskomplikowane – dzieci nie mają problemu z wyrażaniem swoich uczuć. Podoba mi się to, że można z tej książki dużo wnieś do życia oraz to, iż ukazuje nam, że nie mamy powodów, żeby bać się mówić o śmierci. Każdy kiedyś umrze. A ta perspektywa będzie nas bardziej przerażać, jeśli nie będziemy wiedzieć, z czym mamy dokładnie do czynienia.

Polecam tę książkę wszystkim: starym i młodym, kobiecie i mężczyźnie. Ona jest po prostu genialna – nic dodać, nic ująć.


„Jutro, Panie Boże, jest Boże Narodzenie. Nigdy nie kojarzyłem, że to są Twoje urodziny. Spraw, żebym pogodził się z Peggy, bo nie wiem, czy to z tego powodu, ale jestem dziś wieczór bardzo smutny i w ogóle nic mi się nie chce.
Do jutra, całusy, Oskar.
PS: Teraz, kiedy już jesteśmy kumplami, co chcesz dostać ode mnie na urodziny?”


16 marca 2015

Tam gdzie spadają anioły

Dorota Terakowska


,,Cierpienie należy do życia. Jeśli cierpisz, wciąż żyjesz,,

Pierwszą książką, którą tutaj opiszę będzie… lektura szkolna. Tak, właśnie tak – książka, do której przeczytania jesteś po prostu zmuszany/a. Ja wiem, że większość ludzi, gdy tylko usłyszy zwrot ,,lektura szkolna’’ to od razu się zniechęca i choćby wszyscy mu ją polecali on i tak nawet nie weźmie jej do ręki. Ale ja Was zmuszać do jej czytania nie będę i nawet nie chce tego robić, bo przecież każdy ma własne upodobania i to dotyczy się również książek. Ktoś czyta tylko kryminały, a ktoś inny tylko fantasty. Ja postaram się tylko zachęcić Was do tego, żeby, chociaż ją otworzyć, a to czy ją przeczytacie do końca czy nie to już zależy od Was.

 No, więc tak: ,,Tam gdzie spadają anioły’’ Doroty Terakowskiej – jest to chyba jedyna lektura, którą zaliczam do mojej listy najlepszych przeczytanych książek. A więcej…spodobała mi się tak bardzo, że postanowiłam przeczytać także i inne książki tej autorki i okazały się one również genialne i takie hmm… mądre.

,,Tam gdzie spadają anioły’’ potwierdza istnienie aniołów. Mówi o tym, że każdy z nas, bez wyjątku, ma swojego anioła stróża, który go chroni. Okazuje się również, że człowiek ma naprawdę duży wpływ na innych ludzi. Książka bardzo ciekawa i można ją też troszeczkę podciągnąć pod charakter religijny. Pobudza do refleksji, ma w sobie bardzo dużo takich rad moralnych dla każdego: dla dzieci, dla młodzieży i dla dorosłych. Sprawia, że człowiek po jej przeczytaniu czuje się jakby doroślejszy, ale nie w sensie wiekowym tylko życiowym. To nie jest książka, którą się przeczyta i koniec – zaczynasz następną. To jest przede wszystkim książka, którą należy zrozumieć, bo jak tego zabraknie to nie znajdziesz w tej książce nic szczególnego. Książka jak książka, pomyślisz. A tak nie jest.

Ogólnie jest to książka nie łatwa, ale naprawdę warto ją przeczytać. Osobom, które preferują tylko kryminały, fantasty lub romanse pewnie średnio się spodoba, a może nawet wcale? Po tej książce na pewno nie będziesz leżał/a sobie wieczorem i zatapiał/a się w nierealistycznym świecie, wyobrażając sobie jak walczysz ze złem czy jak spotykasz miłość swojego życia w taki sam sposób jak główny bohater. Po tej książce będziesz po prostu dojrzalej zerkać na życie i na świat.

Gorąco polecam tę książkę, wszystkim, którzy są otwarci na wszelkiego rodzaju propozycje i nie trzymają się kurczowo tylko jednego rodzaju dzieł. Nie wiem czy Wam się spodoba. Może tak, może nie. Ale spróbujcie. To jest mój pierwszy post o konkretnej książce i sama nie wiem, dla czego wzięłam na początek taką refleksyjną książką. Na następny raz dodam coś, co można sobie miło poczytać, czasem się wzruszyć a czasem omal nie dostać zawału serca. Ale takie inteligentne książki też będę od czasu do czasu opisywać, bo i takie bywają ciekawe i zwyczajnie fajne i nie trzeba być geniuszem, żeby je przeczytać i zrozumieć.


"Człowiekowi zawsze się wydaje, że kiedyś było lepiej. To niekoniecznie prawda, bo nie umiemy docenić naszego dziś"

"Może tylko nam odchodzenie wydaje się straszne? Może bardziej cierpią ci, co zostają?"